szafa

Mam już wszystko!

Postanowiłam wydobyć z otchłani mojej głowy własny styl. Czasem sam wybijał. Pojawiał się na chwilę, potem znikał. Goniąc go często zbaczałam z kursu. Chciałam go nazwać i zdefiniować, żeby później móc go świadomie i konsekwentnie realizować.

IMG_0139 poprawka.png

Jeśli szukacie swojego klimatu albo chcecie kupować mniej ubrań, może pomogą Wam moje kroki do znalezienia własnego stylu:

  1.  Stworzyłam własną listę klasyków (hopsa!)
  2. Skompletowałam zdjęcia ubrań i dodatków, które bardzo chciałabym mieć.
  3. Zrobiłam listę ulubionych kolorów. Zebrałam obrazy, zdjęcia, muzykę i skojarzenia, które mi się podobają albo się z nimi identyfikuję.
  4. Przejrzałam materiały z punktu 3. Wyciągnęłam wnioski.
  5. Stworzyłam listę ubrań potrzebnych mi ze względów praktycznych i estetycznych.
  6. Porównałam listę z zawartością szafy.

Te kroki nie pomogły mi uzyskać odpowiedzi na żadne ważne życiowe pytanie, ale faktycznie pomogły mi określić mój styl i uzyskać spójność. Wiem, co mi się podoba. Wiem, co lubię. Czuję się pewniej i trudniej mi wcisnąć coś, czego nie chcę.

Tworzenie listy ubrań

Nie będę wypisywać wszystkich ubrań z mojej listy. Każda lista będzie inna, tak jak każdy ma własne upodobania i potrzeby. Ja wypisałam ilość koszulek, spodni itd. niezbędnych mi, żebym miała się w co ubrać w każdą pogodę, na każdą okazję, móc przy tym zachować higienę i czuć się dobrze z własną szafą 🙂
Na mojej liście znalazły się proste ubrania bez ozdób, buty i kurtki.
Nie uwzględniłam bielizny,  odzieży sportowej oraz dodatków typu szal, pasek, naszyjnik.
Na mojej liście nie ma czarnych szpilek, bo u mnie zawsze wygoda wygrywa ze szpilkami.
Na mojej liście nie ma ubrań, których potrzebowałabym gdybym pojechała na wakacje w jakieś ciepłe miejsce. Na razie nigdzie nie jadę.

Porównałam stan listy ze stanem szafy. Większość rzeczy już miałam. Uzupełniłam szafę o trampki i białą koszulkę. Moja praca polegała bardziej na eliminowaniu niż na uzupełnianiu ubrań. Nigdy nie miałam tak mało ubrań i przy tym tak wielu możliwości ich łączenia. W przyziemnej kwestii ubioru mam wszystko 🙂

Wszystko i jeszcze więcej

Skoro mam już „wszystko” to znaczy, że nie muszę kupować kolejnych rzeczy.
„Wszystko” mogę łączyć w nieograniczonych kombinacjach.
„Wszystko” jest poza trendami.
„Wszystko” powinno być dobrej jakości, żeby długo mi służyło i dobrze wyglądało. Musi być wybrane z namysłem, żebym nie miała ochoty kupić kolejnej, „lepszej” rzeczy.
„Wszystko” się nie nudzi, bo jest najlepszym, co mam.

Mam wszystko czego potrzebuję, a nawet więcej. „Więcej” niekoniecznie oznacza „lepiej” i często wiąże się z impulsywnym zakupem.
„Więcej” noszę rzadko albo wcale, czyli nie jest mi potrzebne.

 Oczywiście w koszulce kiedyś zrobi się dziura, a buty wreszcie się znoszą; wtedy trzeba je będzie wymienić. Jeszcze nie raz zdarzy mi się wejść do sklepu i zawiesić wzrok na ładnej rzeczy. Wtedy zadam sobie te pytania:

Czy mając pięć koszulek z krótkim rękawem potrzebuję szóstej?
Czy w ogóle potrzebuję koszulek z krótkim rękawem?
Czy nie kupuję tej rzeczy tylko dlatego, że chcę ją mieć w szafie?
Czy naprawdę chodzę do teatru/na fitness/do klubów tak często, że potrzebuję kolejnego zestawu na tą okazję?
Czy ta konkretna rzecz jest mi potrzebna?
Czy ta rzecz jest uniwersalna?
Czy ta rzecz jest dobrej jakości?
Czy ta rzecz naprawdę mi się podoba?
Czy czuję się w niej komfortowo?

Mam nadzieję, że w ten sposób całkowicie wyeliminuję nieudane zakupy i ubrania zalegające w szafie, czego Wam i sobie życzę 🙂

Reklamy

One thought on “Mam już wszystko!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s