Bez kategorii

zakupy lipiec/sierpień

W lipcu i sierpniu poczyniłam planowane od dawna zakupy kosmetyczne. Na wypadek gdyby to kogoś interesowało, postanowiłam o nich napisać 🙂

Nie wiem jak w większych miastach, ale w moim małym miasteczku w Anglii ciężko jest kupić coś innego, niż standardowe drogeryjne kosmetyki. Te mniej standardowe jeśli już są dostępne stacjonarnie, to dużo droższe, niż w sklepach internetowych.
Zamówione przeze mnie kosmetyki i tak nie przyszły z Wielkiej Brytanii, ale olejki z Indii, mydełka z Niemiec, a mydła Aleppo dostałam nawet ze znanego sklepu internetowego w Polsce, oczywiście drożej…
Jeśli chodzi o kosmetyki, najbardziej liczyłam na małe sklepiki indyjskie i afrykańskie. Niestety kosmetyki w sklepach afrykańskich mają mnóstwo silikonów i parafiny, a w indyjskich sklepach nie ma wielkiego wyboru,  kosmetyki są przeterminowane i często źle przechowywane.
Kosmetyki w polskich sklepach internetowych w Anglii są o 5-10zł droższe niż w Polsce ale nadal tańsze, niż angielskie kosmetyki naturalne.
W polskich sklepach internetowych można dostać kosmetyki Sylveco, Fitomed, Planeta Organica, Natura Siberica, Babuszka Agafia, Nacomi, Ziaja i wielu innych mniej lub bardziej popularnych marek.

Olej tamanu (7,49£/50ml) i olej z pestek malin (5,99£/15ml)
amazon.co.uk

tamanu.JPG

Kupiłam olej tamanu dla jego leczniczych właściwości: działa antybakteryjnie, przeciwzapalnie, ma właściwości gojące, pomaga zredukować blizny i nie zapycha skóry. Słowem: idealny dla mojej tłustej cery! Już zaczęłam go dodawać do maseczek. W moim przypadku nadaje się do olejowania twarzy tylko jako dodatek, bo moja cera zatłuszcza się z nim tak samo jak i bez niego. Na noc zostanę przy oleju z pestek winogron, który na razie sprawdza się bezkonkurencyjnie.

Olej z pestek malin kupiłam dlatego, że posiada naturalne filtry przeciwsłoneczne i w przeciwieństwie do balsamów z filtrem nie zapycha tłustej cery. W czasie upałów mam zamiar nakładać go na całe ciało i włosy, chociaż w tym roku pewnie nie będę już miała zbyt wielu okazji.

Mydełka marsylskie La maison du savon de Marseille (9,84£)
10 mydeł x 25g
amazon.co.uk

mydełka.JPG

Jestem wielką fanką mydeł marsylskich. Miałam już wybrane trzy pełnowymiarowe mydła (kokos, krzew róży i jaśmin), kiedy znalazłam na aukcji dziesięć różnych małych mydełek w jednym pudełeczku. Chciałam wypróbować jak największą ilość zapachów, więc wybór był prosty. Niestety producent nie przemyślał sprawy i spakował wszystkie mydła razem, przez co przeszły wzajemnie swoimi zapachami.

Mydła z Aleppo Najel (8,15£ + przesyłka 3,99£)
amazon.co.uk

aleppo.jpg

Z tego zakupu jestem najbardziej zadowolona i tej przesyłki najbardziej wyczekiwałam. Kupiłam sobie 2 mydła: z czerwoną glinką i o zapachu róży damasceńskiej. W pierwszej kolejności rozpakowałam to drugie i od kilku dni cieszę się jego właściwościami. Na razie używałam go do peelingu za pomocą rękawicy Kessa i do mycia twarzy, spróbuję jeszcze umyć nim głowę. Po kąpieli pachnę jak w indyjskim sklepie 🙂 Mydło zostawia na skórze przyjemną tłustą warstwę i okropny osad na wannie.

Rękawica Kessa (2,5£)
ebay.co.uk

rękawica

To moja pierwsza rękawica Kessa, więc kupowałam ją trochę w ciemno. Przy wyborze kierowałam się wyglądem rękawicy i miejscem produkcji (wybrałam wyprodukowaną w Maroku). Cieszę się, że wreszcie ją kupiłam – jest lepsza, niż wszystkie używane przeze mnie peelingi razem wzięte. Uwaga: uzależnia!

Kosmetyki kolorowe Freedom
Duo Eyebrow Powder Ash Brown (5£)
Lipstick Collection (7£)
Superdrug

IMG_0445

Na te kosmeIMG_0450tyki trafiłam przypadkiem w drogerii i zaczęłam oglądać z ciekawości, bo wcześniej nie znałam marki Freedom. Jako że moja poprzednia paletka zbliża się do końca terminu ważności, od razu zainteresowała mnie dwukolorowa pomada do brwi, która była dostępna w różnych opcjach kolorystycznych: pierwszym kolorem zawsze był brąz widoczny po prawej stronie, a drugim kolory od „blondu” przez brązy do grafitu. Bez żadnych wątpliwości sięgnęłam po popielaty brąz, czyli pomadę w naturalnym kolorze moich włosów. Daje naturalny efekt i nie muszę jej w ostatniej chwili zmywać, bo przesadziłam z ilością. Na zdjęciu widać puszkę coca coli, gdyby ktoś chciał obejrzeć dokładnie odcień kosmetyku.

IMG_0453.JPGMuszę przyznać, że zestaw szminek był zakupem impulsywnym. W każdym zestawie jest 5 szminek, do wyboru między innymi zestaw szminek czerwonych, w odcieniach nude i „Vamp Noir”. Jest to świetna opcja dla kogoś, kto szuka swojego odcienia i chce wypróbować tanie produkty albo nie lubi używać ciągle tego samego koloru szminki. Ja skusiłam się na różowe szminki, bo na opakowaniu wyglądały jak idealne odcienie dla szatynki o typie urody chłodnego lata. Niestety nie można ich rozpakować przed zakupem, więc w domu okazało się, że odcienie produktów różnią się od tych na opakowaniu i moje szminki najlepiej podkreśliłyby urodę blondynki o moim typie kolorystycznym. Na szczęście u mnie też dają radę, chociaż jedną już zgubiłam 😦 Dobrze się je nakłada, dość dobrze się utrzymują i przede wszystkim nie uczulają, co u mnie jest rzadkością. Na zdjęciu szminki są ułożone odcieniami w kolejności z opakowania, brakuje środkowej.

Marka Freedom oferuje ciekawe i (względnie) tanie zestawy kosmetyków kolorowych, między innymi palety korektorów do różnych części twarzy, palety do konturowania i wiele innych.

Próbki kosmetyków mineralnych Earthnicity
2 zestawy próbek x 5£ + przesyłka 3£

Niestety mnie zawiodły i wyrzuciłam pieniądze w błoto… Tym próbkom poświęcę oddzielny post.

Hula hop (6,75£)
amazon.co.uk

O hula hop pisałam już tutaj (hopsa!) i jeszcze napiszę 🙂

W pierwszy wrześniowy weekend wybieram się do Londynu i przy tej okazji nakupię sobie fatałaszków na jesień i zimę. Moja szafa, jeszcze niedawno kompletna, zdezaktualizowała się z powodu znacznego ubytku centymetrów w obwodzie mojego ciała. Niektóre ubrania zwężałam dwukrotnie, a one wredne znów zaczęły mi spadać. Niektóre to niepowtarzalne perełki, których bardzo mi szkoda. Na szczęście doszłam już do wymiarów, które zmienią się maksymalnie o kilka centymetrów, więc ubrania kupione teraz powinny mi długo służyć. Stworzyłam listę zakupów, którą zrealizuję na Oxford Street!

W najbliższym czasie planuję kupić jeszcze grafitowy tusz do rzęs (szukam bezskutecznie) i krem do rąk z lidla. Kolejne kosmetyczne zakupy będą prezentem dla włosów, ale to dopiero za kilka miesięcy, kiedy wykończę zapasy. Oczywiście listę już mam!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s