strefa urody

Wizyta u fryzjera

IMG_0457-1

Wczoraj odwiedziłam fryzjera, którego poleciła mi koleżanka. Skusiłam się, bo jej nowa fryzura była najlepszą reklamą. Ja chciałam tylko podciąć zniszczone końcówki. Naprawdę miałam tremę przed tą wizytą! Oczekiwałam szczerej oceny stanu moich włosów i bałam się, że będzie miażdżąca. Jestem włosomaniaczką na początku drogi i nie umiem sama ocenić, czy moje eksperymenty nie zaszkodziły włosom zamiast im pomóc. Na domiar złego ostatnio podcinałam końcówki w domu trzy miesiące temu, a właściwie podcinał je na mokro mój pan i władca: nożyczki okazały się tępawe, a moje włosy wywijają się od razu po myciu, więc po strzyżeniu zostałam z lekko wygryzionymi i zmiażdżonymi końcówkami. Nie mam pretensji do męża. Że tak powiem: sama nie zrobiłabym tego lepiej 🙂
Czułam się jak córka marnotrawna powracająca na łono profesjonalnej pielęgnacji.

Pani fryzjerka była zdziwiona na samo moje wejście. Przez telefon opisałam moje włosy jako falowane, a wczoraj zyskały imponujący skręt (zasługa szamponu i odżywki Extracts Coconut & Sweet Almond, produktów marki własnej drogerii Superdrug).
Pani fryzjerka delikatnie umyła mi włosy ciepłą wodą (szkoda, że nie pytałam jakich produktów używała), wycisnęła w ręcznik, nałożyła odżywkę bez spłukiwania i wysuszyła włosy letnim nawiewem suszarki wyciągając je na szczotce. Zaczęło się cacy – od tego momentu byłam już spokojna 🙂

Po strzyżeniu pani fryzjerka przeprostowała jeszcze końce moich włosów, dokładnie sprawdziła, czy są w porządku i nałożyła mi olejek arganowy z bursztynem. Potem spytała, czy chcę utrwalić fryzurę lakierem. Nie chciałam, więc tu skończyłyśmy. Zdarzały mi się już dialogi w stylu:

Fryzjer: To teraz utrwalimy fryzurę lakierem.
Ja: Dziękuję, nie trzeba.
Fryzjer: Ale chociaż troszkę, będzie się dłużej trzymała.
Ja: Naprawdę nie trzeba, i tak umyję głowę po powrocie do domu.
Fryzjer: To ja chociaż nałożę gumę…

Zawsze mam wtedy wrażenie, że fryzjer boi się, że opowiem znajomym, jak to żałował mi kosmetyków…

Przyszłam do salonu z obawami o stan moich włosów, nierównymi końcówkami oraz z resztkami cieniowania i grzywki. Z końców zaczynała się robić jasna i sucha miotełka, w grzywce znalazłam kilka rozdwojonych włosów. Wyszłam pewniejsza siebie i bogatsza w wiedzę, z włosami podciętymi o ok. 1,5cm i bez brzydkich końcówek. Grzywka już nie istnieje, bo włosy są ścięte w kształt płytkiej litery U. Cieniowania został już tylko 1cm. Końcówki są takie jak lubię, czyli ostre. Szkoda, że na co dzień nie będzie tego widać.

Pomimo moich obaw nie zostałam zjedzona za zły stan moich włosów. Włosy z tyłu głowy są „w nienagannym stanie”, a końcówki z przodu były trochę zniszczone, ale podcięcie załatwiło sprawę. Zdaniem pani fryzjerki wystarczy mi podcinać końcówki raz na 3 miesiące.
Moim włosom trochę brakuje nawilżenia – to było bardzo pomocne spostrzeżenie. Od przyjazdu do Anglii, z obawy przed wysoką wilgotnością powietrza nie nawilżałam włosów niczym mocniejszym, niż maska kallos milk. Nie wiedziałam czy to dla nich za mało czy wciąż za dużo, wreszcie ktoś mi powiedział 🙂

Przed strzyżeniem wspomniałam pani fryzjerce o moim problemie z nadmiernym wypadaniem włosów w czasie mycia i czesania (rozczesuję włosy tylko po myciu). Od kiedy przyjechałam do Anglii włosów wypada jeszcze więcej, nawet ponad 200, a głowę myję raz na 2-3 dni. Nie zauważyłam, żeby przerzedzał mi się kucyk, wciąż ma objętość 9,5cm, ale boję się, że to w końcu nastąpi… Pani fryzjerka zdjęła garść włosów ze szczotki i powiedziała, że nie jest tak źle jak mi się wydaje, ale włosy wypadają mi razem z cebulkami. Poleciła mi brać biotynę 5mg w tabletkach przez co najmniej 3 miesiące. Biotyna raczej nie zaszkodzi, a niedługo planuję przeprowadzić sobie badania krwi i dowiem się dokładnie, co w trawie piszczy.

Pani fryzjerka obejrzała moją skórę głowy (żadnych podrażnień i zmian). Nie mam łupieżu, ale przy pocieraniu skóra delikatnie się łuszczy, czyli muszę pamiętać o nawilżaniu! Moje liczne baby hair zostały zauważone i pochwalone 🙂

Oczywiście wykorzystałam okazję i podpytywałam o różne włosowe sprawy, zresztą pani fryzjerka sama chętnie mi doradzała i wyjaśniała co i jak. Niektóre rzeczy już wiedziałam, ale teraz zostały potwierdzone przez profesjonalistę. Niektóre informacje były dla mnie nowością. Nie przerywałam, chłonęłam wiedzę przez całą wizytę.

Dowiedziałam się na przykład dlaczego moje włosy zawsze lepiej układają się z lewej strony i dlaczego źle wyglądam z przedziałkiem na prawą stronę: okazuje się, że prawie wszystkie moje włosy rosną w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara, tylko z tyłu mam „gniazdko”, które rośnie we wszystkich kierunkach.

Okazało się, że moje włosy wcale się tak bardzo nie puszą – to tylko baby hair odstają. Nie będę ich ujarzmiać, niech sobie kochane rosną zdrowo i bez stresu.

Włosy kręcone są włosami z natury suchymi. Ja ignorowałam ten fakt przy angielskiej aurze i pakowałam we włosy emolienty, a przez niedobór humenktanów włosy kręcone mogą się niszczyć szybciej niż rosną i z tego powodu niektórym posiadaczkom włosów kręconych nigdy nie będzie dane ich zapuścić. Brzmi groźnie.

Usłyszałam, że kosmetyki naturalne są o tyle lepsze od drogeryjnych, że nie zawierają złych alkoholi (niby dobrze byłoby wyjaśnić o jakie chodzi, ale temat został już dawno przemaglowany na wielu blogach). Jeśli chodzi o poprawę stanu włosów, kosmetyki drogeryjne są dla niecierpliwych. Według pani fryzjerki warto czekać na efekty pielęgnacji naturalnej, bo są bardziej trwałe. Ja zawsze sprawdzam składy kosmetyków przed zakupem.  Mniej ważne, czy kosmetyk jest naturalny czy nie, ważniejsze, czy nie zawiera czegoś, co może mi zaszkodzić. Nie jest to już dla mnie czarna magia, ale nadal nie wiem o składnikach zbyt wiele i muszę się posiłkować różnymi źródłami (najczęściej kosmopedią). Staram się obserwować, jak poszczególne składniki działają na moją skórę i włosy, ale to naprawdę trudne, żmudne i zależy od wielu czynników.
Pani fryzjerka bardzo ostrożnie podchodzi do silikonów w pielęgnacji. Ja nie planuję z nich rezygnować, zawsze po myciu włosów zabezpieczam końcówki silikonowym serum.

Dowiedziałam się, że chłodne odcienie farb z czasem się ocieplają. Do tej pory myślałam, że tylko blondy zmieniają odcień, a inne farby po prostu płowieją. Część moich włosów to odrosty z farbowania rok temu (na szczęście kolor był zbliżony do mojego naturalnego) i powoli się ich pozbywam, za jakiś czas problem farbowanych włosów nie będzie mnie wcale dotyczył.

Usłyszałam, że nawet lekkie przesunięcie przedziałka sprawia, że włosy odbijają od skóry głowy i nie są przyklapnięte. Ja swój przeczesuję raz na 2-3 mycia, ale przez całe życie nosiłam go po lewej stronie głowy.

Pani fryzjerka wymieniła najpopularniejsze oleje używane do włosów i zaznaczyła, żeby wybierać te naturalne. Ja na co dzień stosuję winogronowy, macadamia, czasem kokosowy i oliwę z oliwek, miałam kiedyś sezamowy. Nigdy nie próbowałam takich klasyków jak olej lniany albo rycynowy i pewnie wreszcie się skuszę, kiedy wykończę swoje zapasy. Według niej powinno się olejować włosy razem ze skórą głowy, a nawilżać od ucha w dół. To dokładnie odwrotnie, niż robiłam do tej pory. Na razie będę robić po staremu, ale zasięgnę drugiej opinii.

Pani fryzjerka poleciła mi trzymanie masek na głowie pod turbanem i dodatkowo ogrzewanie ich suszarką. Zawsze trzymam maski pod czepkiem i turbanem, ale przyznam, że na ogrzewanie suszarką byłam zbyt leniwa. Może się wreszcie zmobilizuję…

Dowiedziałam się, że żeby skutecznie wyprostować włosy, należy je wcześniej dobrze wyciągnąć na okrągłej szczotce. Z tej rady chyba nie będę miała okazji skorzystać, bo nawet nie mam prostownicy.

Moje włosy po wczorajszym prostowaniu były tak gładkie i lśniące, jakimi od dawna ich nie widziałam, a właściwie to od poprzedniego podcinania końcówek i prostowania włosów u fryzjera. W pracy zebrałam kilka komplementów za proste włosy, ale w tej wersji nie będę widywana. Nie lubię siebie z prostymi włosami, nawet jeśli wyglądają lepiej, niż moje naturalne nieuporządkowane kręciołki.

Jestem bardzo zadowolona. Wizyty u dobrego fryzjera i kosmetologa pomagają uaktualnić wiedzę o stanie własnych włosów i cery, zapobiegać ewentualnym zagrożeniom i lepiej zrozumieć zasady pielęgnacji. To jak z przeglądem u dentysty – tego się po prostu nie zaniedbuje.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s