strefa urody

Projekt denko – dlaczego nie ma sensu

Nie wzywam Was do minimalizmu kosmetycznego, gdyż byłaby to obłuda. Może i mam jeden krem do twarzy, ale za to sześć szamponów własnych i jeden mężowy, z których jestem zadowolona i używam ich zamiennie. Rzecz jest o kosmetykach, których z jakiegoś powodu nie uśmiecha się nam zużywać, a czujemy taki przymus.

Moje kosmetyki, których używam na siłę albo wcale:

IMG_0871.JPG

Projekt denko (akcja denko) polega na tym, że posiadacz kosmetyków stara się je zużyć, zanim kupi nowe. Często ma ich dużo, często ma mocne postanowienie kupowania mniej. Motywacją do zużywania zapasów są wyrzuty czynione przez współtwórcę gospodarstwa domowego lub własne wyrzuty sumienia.

Z jakiego powodu kosmetyki zalegają?

Robię zakupy bo lubię

Na tym typie się nie skupiam. Jeśli ktoś odwiedza drogerie dla relaksu albo kupuje jakiś kosmetyk za każdym razem kiedy jest przeceniony, to faktycznie projekt denko ma sens. Jeśli ktoś jest w stanie zużyć piętnaście dezodorantów i cztery kremy do twarzy zanim skończy się ich termin ważności, to właściwie nie ma problemu z nadmiarem kosmetyków.

Eksperymenty kosmetyczne

Można długo szukać odpowiedniego dla siebie kosmetyku, a nie wszystko da się wypróbować przed zakupem. Później te, które się nie sprawdziły zalegają w domu.
Ktoś po prostu lubi eksperymentować z kosmetykami dla samego eksperymentowania i te, które się nie sprawdziły również zalegają w domu. Ja należałam do tej grupy razem z moimi kosmetykami do twarzy.

Entuzjazm pielęgnacyjny

Czasem mamy urodowy problem i kupujemy wszystko jak leci, co tylko może pomóc go rozwiązać. Albo zaczynamy się interesować pielęgnacją (na przykład włosów) i chcemy mieć wszystko, co może je upiększyć. Do tej grupy również należę z moimi nietrafionymi kosmetykami do włosów.

Nietrafiony zakup lub prezent

Myśleliśmy, że kosmetyk nam posłuży, ale nie posłużył albo się z nim nie polubiliśmy. Możliwe, że zużyliśmy 10 opakowań kosmetyku i wszystko było super, a nagle przy jedenastym opakowaniu zaczął nas uczulać. Mam tak z kremami do rąk.
Dostaliśmy w prezencie coś, co nam nie odpowiada.

Kosmetyk, który ma lepszego następcę

Jak w tytule. Używaliśmy kosmetyku, który całkiem dobrze się sprawdzał, ale pewnego dnia trafiliśmy na lepszy i nie mamy motywacji, żeby zużyć ten poprzedni.

Mieliśmy na coś ochotę, ale nam przeszło/pochopne zakupy

Chyba najczęstsze w przypadku kolorówek. Działa na nas reklama tęczowego makijażu, który właśnie stał się modny. W sumie to nam się podoba. Kupujemy niezbędne akcesoria i po jednym użyciu stwierdzamy, że to jednak nie dla nas.
Tu odsyłam do mojego wcześniejszego wpisu (hopsa!), który chociaż o ubraniach, można również odnieść do innych produktów.

Trzy typy denkujących:

  1. osoby, które nadal chcą dużo kupować i muszą zrobić sobie miejsce w łazience;
  2. osoby, które mają mocne postanowienie poprawy;
  3. osoby, które nie kupują dużo albo już nie kupują dużo, ale konsekwencje ich nieudanych zakupów wciąż zalegają w ich domach.

Przebieg projektu denko

W standardowej wersji projekt denko rozpoczyna się przejrzeniem kosmetyków i posegregowaniem ich na te, których używamy i te, które nam zalegają. Wiąże się z refleksją na temat wydawania pieniędzy i może doprowadzić do zawrotów głowy.

Następnie wyrzuca się przeterminowane kosmetyki, jeśli takie są w posiadaniu denkującego.

W końcu czas na zużywanie zalegających zapasów. I tu się zaczyna zabawa.

Na początku należy sprawdzić, czy dana odżywka nie zadziała lepiej w połączeniu z innym szamponem, olejem, etc. Ale co jeśli się nie sprawdzi?

Wystarczy wpisać w wyszukiwarce „jak zużyć kosmetyki…” i już wyskakuje nam mnóstwo pomysłów na zużycie niechcianych kosmetyków. Niestety w dużej mierze są to pomysły (moim zdaniem) nietrafione.

  • Z wiadomej przyczyny nie mam ochoty golić nóg na odżywkę do włosów.
  • Niektóre kosmetyki można zużyć na różne sposoby, ale peelingiem przecież naczyń nie umyję, a zbyt ciemnym podkładem ścian też nie pomaluję.
  • Jeśli coś nas uczula na twarzy, to mało prawdopodobne, że zdziała cuda na ciele.
  • Jeśli mamy kosmetyki, które nas upiększają i takie, które tego nie robią, to po co się męczyć i używać tych drugich?
  • Jeśli mamy kosmetyki, które nas nie upiększają, ale nie mamy takich, które nam dobrze służą, to po co się męczyć aż do wykończenia opakowania? Nie lepiej po prostu kupić lepsze i o poprzednich zapomnieć?

Oczywiście możemy zrobić tak: jednego dnia możemy odpicować całe ciało i użyć puszącej odżywki na włosy, innego dnia odpicować włosy i niedostatecznie nawilżyć twarz. Dzięki temu nie będziemy wyglądać jak milion dolarów, ale przynajmniej jak tysiąc. Tylko pytanie: po co?

Projekt denko pozwala też na wydawanie kosmetyków innym. Moim zdaniem to oszustwo. Nie zawsze obdarowana osoba będzie z tego faktu zadowolona. W ten sposób tylko spychamy nasz problem na kogoś innego i zamiatamy kurz pod dywan.

Mam to szczęście, że mój mąż jest posiadaczem długich i trudnych (kręconych) włosów, więc wpycham mu odżywki i szampony. Szampon i tak musiałby kupić. Odżywkami może go za bardzo nie uszczęśliwiam, ale i nie unieszczęśliwiam.
Mam też kilka kosmetyków, które okazały się bublami i nie miałabym sumienia wciskać ich komukolwiek. Sama też nie mam zamiaru się z nimi męczyć. Są do wyrzucenia.

Pieniądze zostały zmarnowane już w momencie, kiedy zakup okazał się nieudany. Nieważne, czy zużyjemy kosmetyk czy nie, wyrzutów sumienia się nie pozbędziemy. Trzeba wykończyć co się da, ale bez poświęceń. Reszty się pozbyć, przełknąć porażkę i żyć dalej.
Jedyne co można zrobić, to wynieść naukę na przyszłość i nie powielać dawnych błędów. Warto się zastanowić, dlaczego zalegają nam kosmetyki: czy nie potrafimy ich dobrać, czy kupujemy ich za dużo?
Warto zdobyć chociaż minimalną wiedzę na temat składów: czego potrzebują włosy, jakie składniki mogą wysuszyć albo podrażnić skórę,  jakie składniki mają działanie komedogenne.
Jeśli nie chcemy się w to zbytnio wgłębiać, wystarczy przejrzeć pierwszą stronę w wyszukiwarce i zrobić listę. To nie jest dużo pracy.

Ja przypadkiem odkryłam świetną metodę robienia zakupów. Wiem, że za jakiś czas skończą mi się kosmetyki do włosów. Powrzucałam do koszyka w sklepie internetowym te, które planuję kupić. Uwzględniłam też kosmetyki, które chcę wypróbować. Na wszelki wypadek zrobiłam screen koszyka. Miałam przed oczami całą listę produktów i ich ceny, a że jestem wzrokowcem, to lista zaryła mi się w pamięć. Kiedy nie muszę się na niczym skupić i moje myśli krążą, myślę również o tych zakupach. Przypomina mi się kolejny kosmetyk do kupienia, z innego rezygnuję. W domu sprawdzam składy, opinie, porównuję ceny, nanoszę zmiany w koszyku i ponownie robię screen. I tak do momentu, aż jestem zadowolona z listy, kosmetyki mi się kończą i muszę uzupełnić zapasy. Składam zamówienie – sprawa jest zamknięta. Kolejne zakupy dopiero po zużyciu nowych kosmetyków.
Taką listę można też stworzyć na stronie drogerii, jeśli planujemy zakupy stacjonarne.

Życzę Wam samych udanych zakupów, nie tylko kosmetycznych!

Jestem ciekawa jakie jest wasze podejście do projektu denko.
Macie jakiś sposób na rozsądne zakupy?
Często żałujecie swoich zakupów?
Chcielibyście uzupełnić mój wpis o coś, czego nie uwzględniłam?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s