strefa urody

Mycie twarzy mydłem Aleppo

IMG_0901.JPG

Razem z sierpniem skończył się mój żel do mycia twarzy. Uznałam to za dobrą okazję, żeby przetestować do tego celu mydło Aleppo. Co prawda zawsze mam zapas naturalnych mydełek i od czasu do czasu używałam ich również do mycia twarzy, ale to były pojedyncze wyskoki. Teraz chciałam sprawdzić, jak mi to posłuży, jeśli całkowicie zastąpię żel mydłem.

Podobno nie powinno się myć twarzy mydłem, bo mydło ma odczyn zasadowy a skóra twarzy kwasowy. Przez to skóra łatwiej się zanieczyszcza i łatwiej ją wysuszyć. Blablabla. W aptekach i drogeriach można przecież kupić mydła do twarzy, niektórzy dermatolodzy polecają myć twarz mydłem, a i sama znam przynajmniej kilka osób, które bardzo sobie  mydło chwalą.

Ja myłam twarz mydłem Aleppo z różą damasceńską firmy Najel
Ma właściwości tonizujące, przeciwzmarszczkowe i nawilżające.

Skład: Sodium olivate, aqua, rosa damascena flower water, parfum, sodium laurate, glycerin, sodium chloride, sodium hydroxide, potassium sorbate, citric acid, citronellol, geraniol, citral

Nie zapisywałam wyników, więc nie jestem w stanie powiedzieć Wam, co się działo co do dnia. Postaram się jednak być jak najbardziej dokładna.

Swoim zwyczajem myłam twarz mydłem (na gąbeczce) wieczorem, a rano przemywałam ją tylko tonikiem i wodą. Przez kilka pierwszych dni twarz była odświeżona i nie pojawiły się na niej żadne nowe wypryski. Przeszkadzało mi mocne uczucie ściągnięcia po myciu, ale krem nawilżający załatwiał sprawę.

Później skóra poszarzała i zaczęła wyglądać na zmęczoną. Jedna maseczka nawilżająca, druga odprężająco-rozświetlająca, urlop  – znów wyglądałam na wypoczętą.

Niestety, skóra twarzy stała się kapryśna. A to zmęczyła się olejem, a to zaczęła się przetłuszczać i świecić, a to przesuszać. Starałam się odpowiadać na potrzeby cery: nakładałam krem albo go nie nakładałam, aplikowałam olej na noc albo dawałam skórze od niego odpocząć.  Niestety nie wszystko mogłam przewidzieć: wieczorem wszystko było dobrze, a rano przesusz. Rano wszystko w porządku, a wieczorem przetłuszczenie totalne.
Zauważyłam, że mój krem do twarzy nie zawsze jest w stanie sprostać potrzebom mojej skóry i na dłuższą metę powinnam pomyśleć o mocniejszym nawilżeniu. Moja (na razie jedyna) zmarszczka na czole widocznie się pogłębiła. Od czasu do czasu pojawiały się suche skórki na nosie.
Moja cera zaczęła reagować na „grzeszki żywieniowe”. Ostre przyprawy, czekolada – po zjedzeniu tych rzeczy, wszystko było widoczne na mojej twarzy w postaci ropnych wykwitów.

Nagle pojawiło mi się dużo zaskórników otwartych. Pewnego dnia po prostu wstałam i zobaczyłam, że mam na twarzy mnóstwo ciemnych kropek, a część jest nawet zaczopowana i pory wyglądają, jak nieoczyszczane od tygodni. Przyznam się, że je wycisnęłam. Zadziałało, ale przecież nie tędy droga!

Moja cera powoli zaczynała wyglądać jak nieodpowiednio pielęgnowana cera tłusta: przesuszona, szarawa, czasem czerwona, z rozszerzonymi porami.

Później było trochę spokoju, chociaż musiałam naprawdę walczyć o równowagę i komfort. Cera zaczęła wyglądać na odprężoną, przejaśniała, skończyły się problemy z brakiem nawilżenia, aż pewnego ranka poczułam „wulkan” na czole. Nie mogłam się go pozbyć ani za pomocą maści, ani wysuszaniem. Kiedy wreszcie zaczął się wchłaniać, na czole pojawiło się kilka nowych ropnych krostek. I następnego dnia trzy na skroni. Wtedy postanowiłam zakończyć eksperyment i wróciłam do żelu.

Moja cera wróciła do normy w ciągu dwóch dni. Pory się zwęziły. Krostki poznikały, ale zostały po nich ciemne plamki, które zniknęły mniej więcej po tygodniu. Zmarszczka na czole zaczęła się spłycać.

NIE MÓWIĘ ZDECYDOWANEGO „NIE”

Na pewno będę myła twarz mydłem od czasu do czasu, bo używane sporadycznie przynosi świetne efekty.
Sposobu pielęgnacji cery, który odpowiada mi najbardziej i idealnego zestawu kosmetyków szukałam przez kilka lat. Mydła Aleppo używałam przez niecały miesiąc. Gdybym chciała to kontynuować, wymagałoby to ode mnie zmiany nawyków pielęgnacyjnych i znalezienia nowych kosmetyków nawilżających, które „dają radę”.
Kiedy moje obecne sposoby przestaną się sprawdzać, wtedy będę szukać innych i nie wykluczam mydła. Na razie jednak nie chce mi się eksperymentować.

Najważniejsze jest znaleźć równowagę i wierzę, że to możliwe niezależnie od tego czy myje się twarz żelem, mydłem, płynem do higieny intymnej, olejami czy płynem dla dzieci.

Z przyjemnością stwierdzam, że moja cera sprawia mi coraz mniej problemów. Albo inaczej: nie muszę już wkładać w pielęgnację tyle wysiłku, żeby osiągnąć zadowalający mnie efekt. Bolesne podskórne grudki na szyi pojawiają się sporadycznie, a pory zapychają mi się coraz rzadziej. Mam coraz mniej ropnych krostek na twarzy, najczęściej wyskakują mi podczas burzy hormonalnej, ale jest ich co najwyżej kilka na raz. Wreszcie mogę używać peelingów mechanicznych bez strachu, że rozniosę bakterię po twarzy albo podrażnię cerę.

W czerwcu pisałam już o mojej pielęgnacji twarzy hopsa!, czas na aktualizację:

piramida

Jestem ciekawa jak Wy pielęgnujecie cerę.
Czym ją myjecie?
Czy musicie jej poświęcać dużo czasu, czy woli kiedy zostawiacie ją w spokoju?
Czy moja piramida pielęgnacji sprawdziłaby się u Was?

Reklamy

2 thoughts on “Mycie twarzy mydłem Aleppo

  1. Ah, jaka fajna piramidka z planem oczyszczania twarzy! Chyba też powinnam takie coś spisać, bo totalnie się gubię, robię peeling jak sobie o nim przypomnę, podobnie z maseczką z glinki Ghassoul. Jakieś dwa lata temu też używałam mydło Aleppo, ale coś było z nim nie tak, też nie byłam do końca przekonana czy nadaje się do mojej skóry. Mi ostatnio bardzo nie przypasowały kosmetyki Biolaven, lawenda strasznie mi wysuszała twarz, była okropna! Pierwszy raz tak mocno odczułam, że jakiś kosmetyk się dla mnie nie nadaje. Teraz wieczorami zazwyczaj robię olejowanie twarzy olejkiem z pestek malin, a rano tylko myję twarz wodą i gąbeczką konjac, a potem spryskuję tonikiem 🙂

    Lubię to

    1. Antonino, piramidka nie jest moim pomysłem. Taki sposób opisywania pielęgnacji widziałam na kilku blogach i uznałam za bardzo obrazowy, przede wszystkim łatwo porównać pielęgnację na przestrzeni kilku miesięcy.
      Ja lubię robić peelingi sama, z cukru lub płatków owsianych, ale z lenistwa najczęściej używam drogeryjnych. Mają taki plus, że można je postawić na umywalce i wtedy trudniej o nich zapomnieć 🙂
      Z Biolaven mam tylko szampon, ale czeka na swoją kolej. Innych nie kupowałam, w moim przypadku lawenda również się nie sprawdza.
      A miałaś może kosmetyki Vianek? Chodzą mi po głowie…

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s