Bez kategorii

Mentorze, zachowaj swoje nauki dla siebie

Jestem osobą, która uwielbia słuchać historii innych ludzi. Nie to, że jestem wścibska. Nie interesuje mnie kto i kiedy. Interesują mnie po prostu historie z życia, z książek, z filmów. Zasłyszane od postronnego obserwatora albo z pierwszej ręki. Całe biografie lub pojedyncze sytuacje. Im bardziej codzienne, tym lepiej. Od dziecka zbieram sobie te historie i magazynuję w głowie. Łączę je i porównuję z innymi historiami, również z moimi doświadczeniami. Podczas pogrzebu bliskiej osoby przychodzi mi do głowy cytat z przeczytanej książki. Jakże okazuje się prawdziwy. Widząc w sklepie dziecko krzyczące o batonika przypominam sobie, co w takiej sytuacji robi moja koleżanka. Zrobiłabym to samo.
Obserwuję i wyciągam wnioski. Przeżywam i wyrabiam sobie własne stanowisko w różnych sprawach.

Wiele historii uważam za pouczające, za to nie lubię być pouczana.
Potwornie nie lubię być pouczana!

Czym innym są rady, o które prosicie albo wskazówki bliskich osób. Czym innym są nachalni mentorzy (albo „mędorzy”, bo mędzą), którzy niezależnie od stopnia znajomości chcą Was uświadomić czym jest życie.Kto z Was tego nie zna?

Niektórzy ludzie szczególnie przyciągają mędorów: młode pary, młodzi ludzie u progu życia zawodowego, młode matki/kobiety w ciąży. Ogólnie wystarczy być młodym.

Zaczyna się, kiedy pierwszoroczniak stresuje się szkołą. Usłyszy wtedy, że zobaczy w czwartej klasie. Później nastolatka zrozpaczona swoją pierwszą miłosną tragedią usłyszy, że to jeszcze nie była prawdziwa miłość. Maturzysta zobaczy na pierwszej sesji egzaminacyjnej, a student kiedy zacznie pracować. Młody pracownik usłyszy, że dopiero się o tym przekona, ale nigdy nie będzie zarabiał kokosów. Tu nawet nie ma miejsca na rady! To są próby uświadomienia Tobie, młody człowieku, że Twoje życie nie jest nic warte. Jeszcze, bo kiedyś zobaczysz jak to jest…

Niedługo się zestarzeję i nie będę musiała tego słuchać. Na razie wytrzymam, kiedy ktoś mi powie, że jeszcze nie wiem, bo nie mam dzieci. Że jeszcze nie wiem jak to jest w małżeństwie, bo miesiąc miodowy wciąż trwa.

Nie łudźcie się, że to się skończy! Zawsze znajdzie się ktoś bardziej doświadczony od Was. A Wy zawsze będziecie mieć jedno dziecko a nie dwoje, rybki a nie chomika, 10 lat małżeństwa a nie 15, mieszkać w mieście a nie na wsi. Moja babcia też słucha, że ona nie wie, bo ma wyższą emeryturę, nie jest niedołężna, jest młodsza.

Można mieszkać z partnerem i 10 lat przed ślubem. Mimo to zobaczysz dopiero po ślubie, jak to jest. Ale po ślubie też nie zobaczysz, zobaczysz po 10 latach małżeństwa jak to jest. Moja koleżanka powiedziała: „No cóż, kiedyś trzeba zacząć…”
A szefowa: „Tak to jest: ojca nie ma, dziecko jest!”

Kiedy słyszę „nie wiesz jak to jest, bo nie masz dzieci”, to zawsze myślę o koleżance, która dzieci nie planuje. Czy ona będzie tego słuchać do samej śmierci? A co Mędorze, jeśli powiedziałeś to nieświadomie komuś, kto dzieci mieć nie może? Miło Ci teraz?

Ty nie tylko próbujesz mi wmówić, że moje życie nie jest nic warte, bo na razie było krótkie. Ty straszysz. Straszysz, że zachoruję, że będę biedna, że zostanę sama.

Przeszłam już kilka etapów, którymi mnie straszyłeś i wspominam je dobrze.
Czy Twoje życie naprawdę jest taką udręką?
Czy naprawdę czujesz się tak źle jako człowiek, rodzic, partner? Może to moje niedoświadczenie przeze mnie przemawia, ale moim zdaniem sam jesteś sobie winny. W moim krótkim życiu nauczyłam się, że jeśli czegoś nie chcesz, to robisz wszystko, żeby do tego nie doszło. Albo żeby to zmienić. Czasami działa.

A ja żyję. Naprawdę, mam swoje życie!

Mieszkam w mieszkaniu i radzę sobie z jego sprzątaniem. Może i poradzę sobie ze sprzątaniem domu, jeśli będę go miała.
Może mając dziecko też znajdę czas na gotowanie, czytanie, malowanie paznokci.
A może nigdy nie zaznam biedy i zawsze będę z przyjemnością patrzeć w lustro?

Przestałam potakiwać mędorom, dwóm powiedziałam nawet, co myślę o ich naukach. Jeden przestał być mędorem i miło sobie gawędzimy. Drugi zrobił wielkie oczy, kazał mi się nie denerwować i wytłumaczył, że ludzie się zmieniają i ja jeszcze nie wiem jak to jest, ale… Z tą osobą już nie gawędzę.

Zawsze znajdzie się ktoś, kto powie mi, że zobaczę jak to jest, kiedy…  A przede mną jeszcze rady jak urządzić dom, jak karmić dziecko, jak leczyć reumatyzm. Już jestem zmęczona 😦

Mędorzy… Po prostu dajcie nam żyć po swojemu…

Reklamy

One thought on “Mentorze, zachowaj swoje nauki dla siebie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s