strefa smaku

Deski kuchenne zamiast wymarzonych blatów

Lubię kuchnię. Dla mnie kuchnia to ośrodek życia domowego.
Lubię też gotować, co jest o wiele przyjemniejsze, kiedy kuchnia jest wygodna. W wynajętym (a czasem nawet i własnym) mieszkaniu ciężko o kuchnię z marzeń, jednak można w prosty i w miarę tani sposób poprawić jej funkcjonalność. Ja marzę o blatach, na których można robić wszystko, a potem łatwo je umyć. Na razie musiałam je zastąpić odpowiednimi deskami.

DREWNIANA/BAMBUSOWA DESKA

Moja ma 46 x 53cm i ciągle leży na blacie kuchennym. Kroję na niej suche produkty (głównie pieczywo, pizzę i robię kanapki). Drewniane deski służą do krojenia suchych produktów, bo szkodzi im woda i dość łatwo przejmują zapachy.
Ja swoją na co dzień tylko wycieram do sucha i strzepuję okruszki, myję przy sprzątaniu kuchni. W razie potrzeby przestawiam ją na stół i używam jako stolnicy, na przykład lepiąc pierogi przy filmie. Wszelkie drewniane deski trzeba chronić przed wodą (tzn. nie stawiać na nich mokrych naczyń i nie zostawiać kałuży) i raz na jakiś czas olejować. Wystarczy zwykły olej używany w kuchni, ja raz na miesiąc nacieram deskę oliwą z oliwek.

Deski drewniane mają właściwości antyseptyczne i nie niszczą noży, z drugiej strony stosunkowo łatwo przejmują zapachy i zostają na nich ślady noża. Różne typy drewna i bambus mają różne właściwości, więc przy wyborze takiej deski (a jest to poważna decyzja, bo drewniane deski nie należą do najtańszych) możecie poszukać dokładniejszych informacji na blogach o gotowaniu. Ja nie będę się chwalić wiedzą, którą sama na takich blogach zdobyłam.
Moja deseczka

SZKLANA DESKA

Zastępuje mi taki właśnie wymarzony blat, na którym mogę robić wszystko: obierać warzywa, robić kluski, wałkować ciasto, obsypywać mąką, czyścić ryby, stawiać szklanki z gorącą herbatą … U mnie funkcję szklanej deski spełnia szklany blat na komodę  MALM z Ikea, o wymiarach 80 x 100cm.
Gdybym miała popełnić ten zakup ponownie, to wybrałabym dwa mniejsze blaty , bo łatwiej nimi manewrować podczas mycia. Ja swój podkleiłam filcowymi podkładkami, bo nie chciałam, żeby stała pod nim woda no i bez tego ciężko go podnieść.
Chociaż szklana deska nie przechodzi zapachami, to nie kroję na niej mięsa i twardych warzyw, bo zwyczajnie szkoda mi noży, które po każdym ostrzeniu tępią się coraz szybciej.
Moja deseczkunia

MAŁE DESKI

To mogą być deski plastikowe, silikonowe, drewniane…
Na razie mam dwie plastikowe do wszystkiego. Planuję sobie sprawić komplet drewnianych, które tak przejmują zapachy, że nie ma siły, po prostu muszę mieć oddzielną do warzyw/mięsa/ryb. Drewno jest zdrowszą opcją od plastiku. Jest to spory wydatek, ale jak mówi moja mama: „jak dbasz tak masz”.
Najlepiej wybierać deski z rowkami po bokach, bo wtedy woda/sok zatrzymuje się w tych rowkach i nie spływa na blat.
I deseczkuniunie

IMG_1179.JPG

Poza tym zapuszczam brwi. Nie do talii, a na tyle, żeby wymagały regulacji. Jestem zadowolona z naturalnego kształtu moich brwi i wyrywam tylko pęsetą pojedyncze włoski spoza łuku. Po prostu planuję sobie z ciekawości zafundować zabieg regulowania brwi za pomocą nitek u kosmetyczki i boję się, że jak pójdę ze swoimi brwiami ideolo, to wyjdę z kreseczkami.
Jeśli macie jakieś doświadczenia z regulowaniem brwi za pomocą nitek, to piszcie w komentarzach, chętnie się czegoś dowiem!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s