jestem fit!

„Twój dziennik fitness” i moja przygoda z Chodakowską

Ten post miał wyglądać trochę inaczej. Miałam w nim tylko wspomnieć o dzienniku fitness, a zaczęłam czytać swoje stare wpisy i wsiąkłam. Śmiałam się ciągle, a nawet zakręciła mi się łezka w oku 🙂 Po prostu muszę się tym z Wami podzielić!

IMG_1327.JPG

„Twój dziennik fitness. Rok z Ewą Chodakowską”
autorzy: Ewa Chodakowska i Lefteris Kavoukis.

Rok temu było mnie dużo więcej 🙂 Zaczęłam myśleć o zmianach, ale nawet to myślenie szło mi opornie. Ktoś z moich znajomych dostał tę książkę. Przejrzałam i pozazdrościłam. Kupiłam sobie własną (z księgarni internetowej w promocyjnej cenie 14zł, bo okładka była zgięta).

Wiem, że dzienniki fitness są popularne i można je stworzyć samemu. Jeśli ktoś ćwiczy i jest „wciągnięty w temat”, zrobi swój własny dziennik z łatwością. Ja w tamtym momencie naprawdę potrzebowałam tej książki.
Po kilku miesiącach przestałam wykonywać ćwiczenia z książki i zapisywać swoje wyniki. Nadal ćwiczyłam regularnie i pilnowałam diety, po prostu nie potrzebowałam już bata nad sobą. Ta książka bardzo mi pomogła w momencie, kiedy dopiero wyrabiałam sobie nawyki. Nadal wracam do porad i zestawów ćwiczeń z książki.

Książka jest podzielona na 12 rozdziałów – miesięcy. W każdym miesiącu postawiony jest inny cel: miesiąc pierwszy – płaski brzuch, miesiąc drugi – zgrabne pośladki itd.
W każdym rozdziale znajduje się plansza do zapisywania aktywności fizycznej i ocen z odżywiania (świetny pomysł!), zestaw ćwiczeń na dany miesiąc, plansza do zapisywania samopoczucia z każdego dnia, miejsce na pamiętnik, porady żywieniowe i treningowe, karta podsumowująca efekty.
Cała książka jest pełna zdjęć Ewy Chodakowskiej i tekstów motywacyjnych. Ja nie jestem osobą zewnątrzsterowną i mnie takie teksty nie motywują, za to bardzo motywowała mnie zakładka „Wasze metamorfozy” na końcu książki, gdzie zamieszczone są zdjęcia „przed i po” osób, które osiągnęły swój cel 🙂

IMG_1330.JPG

Założenie jest takie, żeby jeść zdrowo, ćwiczyć, ruszać się, być aktywnym, a dodatkowo wykonywać zestawy na konkretne partie ciała. Dla osoby początkującej liczba dni aktywnych w miesiącu nie powinna być mniejsza, niż 12.
Dodatkowo stawiałam sobie własne wyzwania, np.miesiąc bez czekolady.

Ocena odżywiania to świetny pomysł! W końcu mówi się, że za kształtowanie figury odżywianie odpowiada w 70%.
Tu mamy tylko trzy oceny: 5 – za regularne i zdrowe posiłki; 3 – za nieregularne posiłki i „małe oszustwo” i 1 – nieregularne posiłki i duże oszustwa.
Jak widzicie, nie ma miejsca na drakońskie diety, jest tylko racjonalne odżywianie.

POCZĄTKI BYŁY CIĘŻKIE 😀

Poniedziałek
„Okropne zakwasy w nogach – dlaczego? Czy dalej będę je mieć?

Boli mnie kark – jakie ćwiczenia na rozluźnienie?
Zgubiłam kartę do bankomatu i miałam ciężki dzień. Szybko zareagowałam. W nagrodę kupiłam sobie pieguski. Zasłodziłam się nimi, zjadłam całą paczkę na raz. Psychicznie czułabym się lepiej, ale ciążą nade mną zaległe sprawy – ROZLICZENIE I SZYCIE!!!”

Wtorek
„Zabrałam się za szycie, OBY TAK DALEJ! Nadal mam zakwasy, przez co nie mogłam ćwiczyć. Może rozgrzewka była za ostra?”

Czwartek
„Wreszcie pływałam! Bardzo mnie to uszczęśliwiło. Wieczorem zjadłam chipsy. Są przereklamowane, żołądek mi po nich szwankuje. Musiałam sobie postawić 1 z odżywiania i trochę żałuję, że je zjadłam.”

Wtorek
„Muszę odpokutować grzeszki żywieniowe! Tomek powiedział, że jak przepłynę cały mały basen, to pójdziemy na pizzę. Przepłynęłam ¾ za jednym razem. Nie miałam zakwasów.”

ALE BYŁY TEŻ DOBRE MOMENTY 🙂

„Zmotywował mnie wygląd Agnieszki Więdłochy w „Planecie Singli”. Jest taka ładna i szczupła, zgrabnie wygląda w tych uroczych ubraniach.”

„Nie chcę być tchórzem i słabeuszem. Jeśli z tym nie dam rady, to z innymi rzeczami też nie. A przecież jestem silna i daję radę ze wszystkim!”

I tak po pierwszym miesiącu moja średnia z odżywiania wynosiła 3,82, ale w drugim 4,22 i efekty były naprawdę widoczne 🙂 Ostatecznie schudłam prawie 20kg!

IMG_1337.JPG

Jeśli chodzi o Ewę Chodakowską – śledzę ją na facebooku, ale nie czytam wszystkich postów. Ściągam tylko przepisy (i od czasu do czasu z nich korzystam, niektóre są naprawdę fajne), czytam też metamorfozy i za każdym razem składam do ekranu komputera szczere gratulacje.

Treningi Ewy Chodakowskiej

Ćwiczyłam z materiałami, które udało mi się znaleźć na youtube. Jak widzicie, w moich pierwszych notatkach ciągle pisałam o zakwasach. Treningi Chodakowskiej są bardzo intensywne. Nie raz myślałam, że nogi odmówią mi posłuszeństwa. Niektóre ćwiczenia musiałam odpuszczać, bo były bardzo obciążające dla stawów. Poza tym jej rozgrzewki  i rozciąganie po treningu (dla mnie) nie są wystarczające. Widziałam też, że niektóre ćwiczenia wykonuje niepoprawnie, chociaż słownie opisuje je dobrze. Nie jestem ekspertem od fitness, ale takie rzeczy jak odciążanie kolan czy proste plecy nie są mi obce.

Nie byłam osobą, która pierwszy raz podniosła tyłek z kanapy. Wcześniej chodziłam na aerobik i nie miałam takich problemów. Ćwicząc z Joanną Soh, z treningu na trening idzie mi coraz lepiej i mam dużo energii. Ćwicząc z Ewą Chodakowską nie widziałam żadnych postępów w mojej kondycji. W niektórych przypadkach nawet z każdym kolejnym razem szło mi coraz gorzej. Nie wiem od czego to dokładnie zależy, bo przecież wiele początkujących osób z nią ćwiczy i czuje się dobrze.

No i dla mnie te treningi były po prostu nudne. Zawsze odliczałam minuty do końca. Jedynym wyjątkiem są sześciominutówki –ja po prostu lubię treningi interwałowe.

Podsumowując:

O ile nie jestem wierną fanką Ewy Chodakowskiej, o tyle uważam, że można sporo czerpać z jej pomysłów. Ja lubię działać na własną rękę, ale niektórych „grupa wsparcia” na facebooku może bardzo motywować.
Dziennik fitness można z powodzeniem stworzyć samemu, jednak dla osób początkujących „wytyczne z góry” mogą się przydać. Ja uważam tę książkę za dobry zakup dla początkujących, którzy nie wiedzą, od czego zacząć.

 A czy Wy macie jakieś doświadczenia z treningami/dietami Ewy Chodakowskiej?
Co o niej myślicie?

Reklamy

4 thoughts on “„Twój dziennik fitness” i moja przygoda z Chodakowską

  1. Przede wszystkim bardzo gratuluję wytrwałości i zmian, których udało Ci się dokonać! 😀 Taki dziennik może być faktycznie bardzo przydatny. Sama takiego nie mam, ale odkąd zapisuję w kalendarzu w jakie dni ćwiczę i co jem, potrafię się bardziej kontrolować. Coś w tym musi być 😉

    Polubione przez 1 osoba

  2. Ja tam nie rozumiałam nigdy zachwytu Ewą, ale szacun dla niej za to że ma taką siłę przebicia Myślę, że tylko idioci hejtują kogoś kto zrobił tyle pozytywnego. Mam podobne odczucia – nie ma co popadać w zachwyt, ale czerpać wrto. Gratuluje samodyscypliny i motywacji !

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s