strefa urody

ZESTAW STARTOWY WŁOSOMANIACZKI – część pierwsza

IMG_0457-1.jpg

Jeśli znasz określenie „włosomaniaczka”, to pewnie ten wpis już Ci się nie przyda. Chyba, że jesteś na początku włosomaniaczej drogi. Jeśli widzisz je pierwszy raz, to może wpiszesz do wyszukiwarki, zaczniesz czytać i wsiąknięsz 🙂

Ja na początku błądziłam jak dziecko we mgle. W przeciągu ostatniego roku moje włosy sporo urosły, zagęściły się i doprowadziłam je do bardzo dobrej kondycji, jednak nie jestem jeszcze całkowicie zadowolona z ich wyglądu i ciągle dowiaduję się czegoś nowego.

Tę krótką serię tworzę, żeby ułatwić początkującym włosomaniaczkom ich start.
Chcę Ci pomóc stawiać pierwsze kroki w momencie, w którym Twoja wiedza nie jest jeszcze usystematyzowana i czujesz się niepewnie.
Chcę Ci pokazać, że można podejść do tematu oszczędnie.

Nie wykluczam, że w tej serii będę korzystać ze „specjalistycznego” słownictwa, którego nie będę tłumaczyć – wpis byłby zbyt długi. Być może już masz jakieś teoretyczne podstawy. Jeśli nie, to w internecie jest wszystko.

Włosomaniak / Włosomaniaczka

Nie do końca odpowiada mi ten termin,ze względu na zawarte w nim słowo „mania”. No ale lepszego nie wymyśliłam, niech już zostanie ten „włosomaniak”.
Chodzi o osobę, która poświęca włosom więcej uwagi, niż przeciętny człowiek. Stara się je świadomie pielęgnować. Zdrowie włosów jest dla tej osoby ważniejsze, niż ich wygląd. Zwraca uwagę na składy kosmetyków, obserwuje wpływ przeróżnych czynników na włosy, wyciąga wnioski i czerpie z tego wszystkiego przyjemność. Ma w oczach „włosowy radar” – zwraca uwagę na włosy innych ludzi tak, jak niektórzy zwracają uwagę na ubrania, makijaż, gadżety.

Jeśli właśnie wkręcasz się w pielęgnację włosów, to na pewno masz mnóstwo entuzjazmu. Już wiesz, co robiłaś źle i chcesz to zmienić od zaraz: nakładać maski i odżywki, odstawić prostownicę i suszarkę.
Taki entuzjazm napędza nas do działania. Ważne, żeby działanie było przemyślane i systematyczne, nie chaotyczne.
To trochę jak z nauką języków obcych: niektórzy tak się do niej zapalają, że kupują 10 słowników i 100 innych książek. Każdy kiedyś przez to przeszedł: z językami, bieganiem albo czymkolwiek innym.
10 słowników na półce nie sprawi, że poznamy więcej słów. Na początku wystarczy jedna albo dwie dobrze dobrane książki, byle tylko się z nich regularnie uczyć, prawda? 🙂

Wszędzie proponują tyle kosmetyków, tyle rozwiązań. Chcesz mieć wszystko, co najlepsze, ale zaczynasz się gubić w informacjach.

Zanim znajdziesz swoje „kosmetyczne perełki”, przed Tobą sporo testowania. Oczywiście tylko testując dowiesz się, co Ci odpowiada. Nie przeskoczysz jednak czasu, którego potrzebujesz, żeby nauczyć się wyciągać wnioski.
Nadmiar kosmetyków w łazience może Cię przytłoczyć. Jest też ryzyko, że nie zużyjesz wszystkich, zanim skończy się ich termin ważności – zamiast kupować za dużo, możesz oszczędzić sobie trudu i od razu wyrzucić pieniądze do kosza.

1 Odetchnij. Zobacz, co masz w łazience. Przeanalizuj składniki kosmetyków. Czeka Cię żmudna praca, jeśli to Twoje pierwsze podejście do analizy składów. Zawsze jest ten pierwszy raz. Na szczęście masz internet, a w nim kosmopedię i liczne blogi. Jeśli Twoje kosmetyki mają coś więcej oprócz silikonów i „złych alkoholi”, to masz na czym pracować.

2 Nie wyrzucaj! Nie ma rozwiązań uniwersalnych. Jeśli Twoje kosmetyki nie są „hitami blogosfery”, to nie znaczy, że Tobie nie posłużą. W drugą stronę: nie wszystkie hity blogosfery zadziałają na Twoich włosach. Właśnie teraz masz szansę poeksperymentować na już posiadanych kosmetykach. Używaj ich i spróbuj się domyślić, jakie składniki Ci w nich odpowiadają, a jakie nie.

3 Nie rzucaj się od razu na domowe sposoby pielęgnowania włosów. Na eksperymenty z jajkami, żelem lnianym czy deszczówką jeszcze przyjdzie czas. Na razie skorzystaj z kosmetyków, które ktoś stworzył świadomie, bo są bardziej uniwersalne. Daj sobie czas na poznanie własnych włosów. Już teraz możesz olejować włosy – jeśli masz w domu oliwę z oliwek albo olej kokosowy – zacznij od nich.

4 Zakupy? Jeszcze nie. Pielęgnacja włosów polega (między innymi) na zachowaniu równowagi emolientowo-humektantowo-proteinowej. Przygotuj sobie listę kilku kosmetyków o różnym działaniu.

5 Idź na zakupy przygotowana. Czyli z listą i racjonalnym nastawieniem. Nie rzucaj się na wszystko, co znajdziesz na sklepowej półce. Odpuść sobie kosmetyki profesjonalne. Zacznij od tańszych rozwiązań, bo „tańsze” niekoniecznie oznacza „gorsze”.

W następnych wpisach stworzę listę popularnych w blogosferze kosmetyków i akcesoriów do włosów, które warto wypróbować.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s